...
Nie ma już Gagatki.
----------------- 14 stycznia 2010r.
konkluzja
Mam takie okropne wrażenie, że straciłam trochę czasu na ludzi, którzy w żaden sposób na to nie zasłużyli. Na szczęście
nie jest jeszcze źle - dużo da się naprawić. Inni mają gorzej.
----------------- 14 listopada 2009r.
hm.
Arundhati Roy w książce "Bóg rzeczy małych" napisała coś takiego... gdy osoba, którą kochamy, sprawia nam przykrość,
nie chcemy jej karać ani mścić się w jakikolwiek sposób. Ale za każdym razem kochamy trochę mniej. Gdy w dodatku ten
ktoś nie dba o to, by naprawić zło... w pewnym momencie nie ma już o co walczyć.
----------------- 29 marca 2009r.
Sposób na życie
"[...]
Sposobem na życie jest miłość. Kiedy kochamy, nie wchodzą w rachubę względy zdroworozsądkowe.
Aby nie zawieść oczekiwań osoby kochanej, możemy narażać życie dla z pozoru niewartej tego sprawy.
Czy w ogóle istnieje większa wartość niż życie? Tak, to miłość, honor i idea "warta życia".
Miłości nie uczą ani w szkołach, ani na studiach, a w domach rodzinnych coraz rzadziej.
Miłości trzeba się nauczyć samemu i nigdy nie jest na to za późno. Trzeba tylko chcieć. Duża część
ludzi kieruje się wygodnictwem, a nie uczuciami. Jeszcze gorzej, gdy kierują się tylko jednym uczuciem - miłością do samego siebie.
[...]
Nasze życie warte jest tyle, ile dobrego zrobiliśmy dla innych. Warte jest tyle, ile dostało uśmiechów, okrzyków szczęścia,
zamerdań ogonem, wymruczanych piosenek i uratowanych nawet malutkich, tycich żyć. Tak uważam.
Sposób na życie to nie zawieść ufności tych, którzy od nas zależą. [...]
Moim sposobem na smutek jest radość moich bliskich, bez względu na gatunek. Roześmiana psia gęba cieszy tak samo jak ludzka.
Wypięty koci brzuszek, nadstawiony do głaskania, działa lepiej niż prozac. Kiedy Ciapek dziesiąty raz wnosi do domu kilo błota,
można by się zezłościć, ale po co? Szkoda życia na złość. Ciapek wywróci się na plecy, zrobi "rybie oko" i filuternie wysunie swój ogromny
różowy jęzor, jakby mówił "oj, znowu nabrudziłem". A ja nigdy nie utyję, bo co chwilę coś zamiatam, wycieram i kilkadziesiąt
razy dziennie otwieram drzwi, aby wypuścić lub wpuścić kogoś, kto wchodzi lub wychodzi. Nie wiem, cz wiecie,
że kot lub pies są zawsze po nieodpowiedniej stronie drzwi. Że też moje drzwi to wytrzymują!
Moim sposobem na smutek jest miłość. Miłość ma wiele odcieni i każdy z nich jest najlepszym lekarstwem na każde zło."
Dorota Sumińska, "Autobiografia na czterech łapach, czyli historia jednej rodziny oraz psów, kotów, krów, koni, jeży, słoni, węży...
i ich krewnych", Wydawnictwo Literackie, 2008
----------------- 28 grudnia 2008r.
jaaa...
No właśnie.
To się chyba nazywa - niekonsekwencja. No ale co ja poradzę...
Obawiam się, że będę tego żałować, i to raczej szybko. Pewnie jutro wieczorem...
----------------- 15 grudnia 2008r.
IMPREZA
Nie.
Z jednej strony - głupio się tak izolować. Z drugiej... rozmieniać się na drobne dla... kim są dla mnie Ci ludzie?
Inaczej. Kim jestem dla nich ja...?
Na dzień dzisiejszy nie mam ochoty tam być.
Trochę dlatego, że "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". Przykra sprawa, naprawdę mogło być inaczej.
Właściwie, to chyba ciągle mi trochę żal.
Gdzie jest granica między alienacją a niezależnością?
----------------- 12 grudnia 2008r.
bo w tym cały jest ambaras...
Nie wiem, jak to się dzieje, ale za każdym razem, jak to czytam, beczę później długo w noc. Dziwne, bo to taki radosny tekst.
Jakieś pomysły...?
Enjoy:
[link]
----------------- 5 grudnia 2008r.
...
Dziś pierwszy raz od dłuższego czasu poczułam się naprawdę na swoim miejscu. Nie wiem, czy to dlatego,
że jestem już zmęczona wszystkim, co się wokół mnie dzieje, i każda odmiana wydaje się być właśnie tym, czego szukam...
myślę, że to coś więcej. Właściwy człowiek, właściwy czas... jakby nigdy nikogo innego obok mnie nie było. Żadnych wątpliwości.
Już zaczynam za tym tęsknić.
----------------- 20 listopada 2008r.
kołomyja, c.d.
Jednak wtedy było jeszcze za wcześnie na podsumowanie.
Krótko. Pracuję, w Elblągu, jestem zadowolona. Nic więcej na razie. Jak głębiej odetchnę, pochwalę się szczegółami.
----------------- 29 października 2008r.
kołomyja
Hmmm...
Ostatnio tak wiele się działo, że po pierwsze ciężko było wszystko ogarnąć, po drugie - w ciągu 2-3 godzin sytuacja zmieniała się
tak diametralnie, że nie było sensu komentować "chwilowego" stanu...
Ostatecznie: nie wyprowadzam się do Olsztyna. Pracę znalazłam w Elblągu (na dzień dzisiajszy jest to posada grafika w firmie kosmetycznej).
Studia okazały się nudne jak flaki z olejem, ale może coś się ruszy później... marne szanse. W każdym razie zaczęłam, to skończę (chyba).
Jeszcze kilka interesujących rzeczy się działo, ale chyba za wcześnie, żeby się nimi chwalić. Strach zapeszyć ;)
----------------- 6 października 2008r.
sowietem, c.d.
No cóż. Szybko nie idzie, ale brniemy do przodu, a to najważniejsze :)
Dodana oficjalnie wersja ru - chwilowo baaaaardzo niekompletna, ale mam nadzieję, że chwilowo. Oprócz tego wstępnie pokazała się galeria,
wygenerowana dzięki skryptowi MUA. Na razie tylko jedna, i również nie do końca dopracowana, ale chodziło o to, by zobaczyć, jak się sprawdzi,
i jak się będzie podobało głównemu zainteresowanemu.
Z dobrych wieści: kolejna tomografia Pana Dochtóra Konrada "BIESA" Dobrzyńskiego potwierdziła, że nie ma żadnych guzów.
Pazdrawliaju!
----------------- 26 sierpnia 2008r.
konflikt w południowej osetii
Prawie cały dziesiejszy dzień oglądam na przemian - tvn24, bbc, wiesti. Liczę na to, że spojrzenie z różnych perspektyw pozwoli wyłowić
z tej telewizyjnej zmanipulowanej papki sedno sprawy. Pojedyncze fakty kleją się w jakąś całość - Polacy wspierają, Niemcy potępiają (hmm...
czyli szlag trafi rozmowy o rurociągu północnym, tak, dobrze myślę?), Rosjanie swoje - gienocyd... inna sprawa, że oglądając "wiesti" i tych wszystkich spłakanych
Osetyńczyków (spłakanych pa-russki, ma się rozumieć) chwilami ma się wrażenie - no przecież zbójcy ich napadli. Jednak całość przypomina mi sytuację sprzed kilku lat -
kiedy to USA koniecznie musiało "bronić" gnębionych przez Saddama Irakijczyków. Czy tylko mi nasuwa się to skojarzenie?
Nie wiem, jak to oceniać. Historia to oceni; jak - nieważne, dla tych wszystkich ludzi, którzy zginą.
Jest jeden taki tekst, który świetnie oddaje moje odczucia w tej sprawie.
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić "historyczną racją",
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę - bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab - kwiatami
Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z pannami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"
J. Tuwim, " Do prostego człowieka"
----------------- 10 sierpnia 2008r.
sowietem.daleko.pl
Odświeżyłam nieco sowieta. Słucham z przyjemnością wszystkich uwag oprócz jednej - "za ciemne". Mi się podoba :P
----------------- 7 sierpnia 2008r.
motto
Papiery zawieziona, pani za biureczkiem, po krótkim zlustrowaniu moich dokumentów z miłym uśmiechem stwierdziła,
że marne szanse, żeby mnie nie przyjęli. No i dobrze, bo nie chce mi się więcej nigdzie jeździć.
Przy okazji przeczytałam coś, czym chciałabym się podzielić z całym światem. Mianowicie, że "mury są po to, byśmy mogli pokazać,
jak bardzo czegoś chcemy". Wolę jednak wariację na ten temat - mury są po to, by zatrzymać tych, którzy nie chcą wystarczająco mocno.
Bardzo, bardzo :D
----------------- 24 lipca 2008r.
...przygoda?
No cóż. Długo tak być nie mogło, spokój, nuda i w ogóle... dlatego podjęłam decyzję. Zaczynam studia!
Trzecie już.... :D
Jutro wielka wyprawa nach Olsztyn, składam papiery. Trzymać kciuki, żeby w ogóle otworzyli specjalność...
W kwestii strony, to tak, zgadzam się, nie rozwija się za bardzo.
Nie mam absolutnie nic na swoją obronę :D
----------------- 23 lipca 2008r.
Witam na mojej stronie.
Jest to przedsięwzięcie wybitnie testowe, więc proszę się po niej zbyt wiele nie spodziewać ;)
Konstruktywna krytyka mile widziana, ale bez przesady, bo nie przeżyję...
Uprzedzając: tak, to przesunięcie do prawej krawędzi jest zamierzone :P
Docelowo będzie tu można znaleźć przede wszystkim moje zdjęcia i projekty, ale również w miarę aktualną informację o tym,
co się ze mną dzieje.
Miłego klikania!
----------------- 13 lipca 2008r.
